Widzieć liczby, czyli poskromić rachunki

Naukowcy ciągle zastanawiają się jak zwiększyć możliwości poznawcze dzieci i  ich sukcesy w nauce matematyki. W wielu miejscach na świecie prowadzone są na ten temat badania. Na podstawie tych badań można wyciągnąć pierwsze, ale bardzo ważne wnioski.

Dzieci i palce

Okazuje się, że ogromny wpływ na rozumienie matematyki przez dzieci, a później dorosłych, ma liczenie na … palcach lub innymi metodami, które pozwalają  zwizualizować obliczenia. W 2015 roku naukowcy Ilaria Berteletti i James R. Booth przeanalizowali aktywność obszarów mózgu  odpowiedzialnych za percepcję i reprezentację placów. Odkryto, że jeśli nawet podczas obliczeń dzieci nie używają palców, to i tak je sobie wyobrażają. Gdy dzieciom w wieku 8-13 lat dano do rozwiązania matematyczne problemy obliczeniowe, to wspomniane wyżej obszary mózgu wykazywały wzmożoną aktywność. Działo się tak również wtedy, gdy  obliczenia wykonywane były na dużych liczba i nie było możliwości, by je sobie wyobrazić na palcach.

Dorośli i place

Badania dowiodły, że również studenci i osoby w wieku ok. 40 lat licząc w pamięci posiłkują się podświadomie obrazem placów. Osoby takie zazwyczaj sprawnie obliczają w pamięci i nikt nie przypuszczał, że obliczenia te wspomagane są palcami.

Pozytywy

Badania jednoznacznie wskazują, że wszystkie dzieci, które bardzo dobrze opanowały liczenie na palcach w pierwszej klasie, uzyskały duży przyrost umiejętności matematycznych w klasie drugiej. U osób, które nie liczyły na palcach nie zaobserwowano tego. Dowiedziono też, że osoby biegle liczące na palcach osiągają świetną sprawność rachunkową i potrafią lepiej szacować i porządkować wartości liczbowe. Umiejętność liczenia na placach jest dla dzieci tak ważna, że jeśli tego się nie nauczą, to nie uda im się zbudować własnej reprezentacji liczb w mózgu. Może właśnie to jest jedną z przyczyn matematycznych niepowodzeń u wielu dzieci. Tlumaczyłoby to też często obserwowany fakt, że dzieci grające na jakimś instrumencie zazwyczaj nie mają problemów z matematyką. U takich dzieci sprawność palców jest zazwyczaj większych niż u rówieśników.

Co można zmienić?

W szkołach liczenie na palcach jest źle postrzegane i zarówno uczniowie jak i nauczyciele robią starania, by jak najszybciej pozbyć się tego sposobu liczenia. W świetle najnowszych badań okazuje się, że jest to błędna droga, która przeszkadza dzieciom stać się dobrymi rachmistrzami.  Dzieci nie lubią matematyki, wydaje się im ona nieosiągalna i nieprzystępna, bo ucząc jej bazujemy na pojęciach abstrakcyjnych i tak traktujemy liczby. Tymczasem wystarczy przestawić się na uczenie wizualne matematyki i stanie się ona prostsza. Jest to duże wyzwanie dla nauczycieli, którzy nie są przygotowani to takiego podejścia. Na świecie pojawiają się trendy dydaktyczne, bo to zmienić. A czy my, rodzice możemy tu pomóc?  Oczywiście,  pozwalajmy dzieciom jak najdłużej liczyć na palcach, niech nie chowają ze wstydem podczas obliczeń dłoni pod ławkę, albo za siebie.

A co z sorobanem?

Rolę wizualnego nauczania rachunków doskonale doceniają Japończycy. Liczenie na sorobanie świetnie wpisuje się w strategię liczenia na placach, a nawet znacznie ją wyprzedza. Liczenie na sorobanie jest właśnie wizualnym podejściem do rachunków, takim jaki zalecają naukowcy. Przy przesuwaniu koralików pracują palce, czyli są aktywne odpowiednie obszary w mózgu. Liczby od 1 do 9 mają swój obraz na palcach. Na sorobanie każda liczba ma swój obraz koralikowy.  To utwierdza nas w przekonaniu, że używamy właściwych metod i kiedyś zaprocentują one u naszych uczniów.