Japoński sposób na to, by dzieci umiały się uczyć?

Matematyka w raporcie NIK

19 lutego 2019 Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport na temat nauczania matematyki w Polsce. Publikacja raportu NIK o nauczaniu matematyki w szkole zbiegła się w Japonii z publikacją artykułu pokazującego jak ogromną rolę odgrywają rodzice w przygotowaniu dzieci do obowiązku szkolnego.

Najwyższa Izba Kontroli słabe wyniki nauczania matematyki tłumaczy nieefektywnym nauczaniem i zabijaniem zdolności matematycznych w szkole. Jednym słowem jako przyczynę wskazuje się szkołę, nauczycieli, czy szerzej cały system edukacji. I jest w tym trochę racji.  Z raportu NIK wyjawia się obraz, że z nauczaniem matematyki jest tak źle, że rozważa się nawet rezygnację z obowiązkowej matury na czas naprawy sytuacji.

Zdanie rodziców

Z drugiej strony są rodzice, którzy chcą mieć coraz większy wpływ na to, co dzieje się w szkole i stawiają jej wymagania, czasem absurdalne. Pojawiają się akcje rodziców, którzy twierdzą, że dzieci mają za dużo prac domowych i nie mają czasu na rozwijanie swoich pasji i zainteresowań. Chcą całkiem zlikwidować prace domowe. Rodzice zarzucają nauczycielom,  że wypełniają w domu obowiązki szkoły, czyli uczą dzieci zamiast nauczycieli. Takie akcje z jednej strony przeszkadzają nauczycielom w pracy, ale z drugiej są ciosem w plecy dla rodziców, bo dowodzą, że jednak polska szkoła wymaga i nie wszystkie dzieci, czy rodzice są w stanie tym wymaganiom sprostać.

Jak jest w Japonii

Dla przeciwwagi zobaczmy co na temat edukacji i roli w niej rodziców mówi się w Japonii. Tam to rodzice odpowiadają przede wszystkim za wdrożenie dzieci do nauki na etapach poprzedzających szkołę. Jedno z podstawowych zadań stojących przed rodzicami to wyrobienie w dzieciach zwyczaju siedzenia na krześle i przy stoliku podczas nauki. Może się to wydawać trywialne, ale w ilu naszych domach dzieci odrabiają lekcje w pośpiechu, na podłodze, na łóżku, podczas jedzenia posiłku. Badania psychologów prowadzone w Japonii pokazują, że to, czy dziecko jest dobre w nauce, czy jego nauka jest efektywna, zależy od tego, czy ma odpowiednio wdrożone zwyczaje nauki jeszcze nim pójdzie do szkoły.

Rola rodziców w Japonii

Każdy z rodziców uczy dzieci mycia rąk przed jedzeniem czy po jedzeniu, uczymy mycia zębów, codziennej toalety. Są to trywialne czynności, które są częścią naszego codziennego życia. Zdaniem Rie Ueki – znanego japońskiego psychologa, chodzi o to, żeby nawyki nauki i odrabiania lekcji też stały się takimi trywialnymi codziennymi czynnościami. Tak więc nauczmy dzieci odrabiania lekcji przy biurku, w wydzielonym stałym miejscu w domu, a jeśli możliwości na to pozwolą, to we własnym pokoju.

Co mówią japońskie badania?

Badania japońskie odpowiadają na pytania o konsekwencje zaniechania tego obowiązku ze strony rodziców. Brak wykształconych nawyków o których mowa wyżej, przekłada się na zachowanie dziecka podczas lekcji. Nie usiedzi ono spokojnie w miejscu podczas niej, tylko będzie chodzić po klasie, krzyczeć, głośno rozmawiać i przeszkadzać w jej prowadzeniu. Jak pojawi się takie drugie, czy trzecie, to praca na lekcji jest rozłożona. Czy nie obserwujemy tego w polskiej szkole? Tylko czy u nas ktoś takie zachowania łączy z zaniedbaniami wychowawczymi ze strony rodziców? W Japonii obserwuje się, że dzieci takie później, w dorosłym życiu, też stwarzają podobne problemy w pracy zawodowej.

Japońskie badania nad psychologią edukacji pokazują, że nawyk prawidłowego uczenia się wyniesiony z domu przekłada się na uzyskiwanie przez dzieci lepszych ocen w szkole.  Jeśli zastanowimy się nad tym, to i w Polsce zazwyczaj dobre wyniki mają dzieci ułożone organizacyjnie i systematycznie pracujące. Jest w tym więc pewnie dużo prawdy. Jako rodzice musimy więc robić wszystko, by te prawidłowe nawyki najpierw w naszych rodzinach wypracować, a potem wzmacniać. Jak? Ot choćby chwaląc dziecko, jeśli widzimy, że czyta książkę przy biurku, a nie jak wcześniej leżąc w łóżku. Potem takie dzieci nie będą czuły wstrętu i zniechęcenia przed siedzeniem w szkolnej ławce. Pobyt w szkole będą traktowały jako czas uczenia się, bo biurko, ławka, piórnik,  książka… to zwyczajne sytuacje znane z domu. Po prostu zachowania z jakimi spotkają się w szkole będą znały już wcześniej, o ile wypracują je rodzice w zaciszu domowym. To jest wielka misja rodziców, o której u nas jakoś nikt za bardzo nie mówi. I o tej misji my, jako rodzice powinniśmy pamiętać. Szkoła niech uczy, ale my wychowujmy!